500 sztuk bydła i tylko jedna osoba!
Karmienie, ścielenie oraz usuwanie obornika i gnojowicy mogą odbywać się automatycznie. Przykład gospodarstwa ze Szwajcarii pokazuje, jak daleko można ograniczyć pracę człowieka przy obsłudze bydła. Obiekt przeznaczony łącznie dla około 500 sztuk obsługuje właściciel bez zatrudniania dodatkowych pracowników. O możliwościach takich rozwiązań mówił podczas Forum Mleko Grzegorz Kędzierski z firmy Pellon.
Automatyczne zadawanie pasz nie jest już dla polskich hodowców bydła mlecznego nowością. Tego typu urządzenia od lat pracują również w krajowych gospodarstwach. Automatyzacja może jednak obejmować znacznie więcej czynności wykonywanych każdego dnia w oborze. Jak wskazywał podczas Forum Mleko Grzegorz Kędzierski z firmy Pellon, system wykorzystywany do karmienia zwierząt może zostać odpowiednio skonfigurowany również do automatycznego ścielenia.
Ten sam system może karmić i ścielić
Rozwiązanie bazuje na tych samych urządzeniach, które wykorzystywane są do zadawania paszy. Różnica dotyczy ich konfiguracji oraz sposobu zamontowania w budynku. System może transportować słomę m.in. do obór z głęboką ściółką, obiektów samospławialnych oraz porodówek. Rozwiązanie może być stosowane także w budynkach wyposażonych w ruszty lub zgarniacze. Automatyzacja może obejmować również przygotowywanie materiału przeznaczonego na legowiska. Jednym z przykładów jest mieszanka słomy, wody i wapna. System może sam ją przygotować, a następnie dostarczyć na wskazane legowiska w określonych porach.
Obora na około 500 sztuk obsługiwana przez właściciela
Skalę możliwości automatyzacji pokazuje gospodarstwo ze Szwajcarii zaprezentowane podczas Forum Mleko. Obiekt jest przeznaczony łącznie dla około 500 sztuk bydła. Do tej liczby wliczono również cielęta odpajane mlekiem oraz starsze cielęta, określane jako „żarłaki”. W części mlecznej utrzymywano od 300 do 400 krów. W gospodarstwie zautomatyzowano najważniejsze, powtarzalne czynności. TMR jest zadawany automatycznie, podobnie odbywa się ścielenie oraz usuwanie obornika i gnojowicy. Według informacji przekazanych przez Grzegorza Kędzierskiego całość wraz z przyległościami obsługuje jedna osoba – właściciel gospodarstwa. Nie zatrudnia on dodatkowych pracowników. To przykład bardzo wysokiego poziomu automatyzacji, ale podobne rozwiązania mogą być wykorzystywane również w gospodarstwach o mniejszej skali. Ich zadaniem jest przede wszystkim ograniczenie udziału człowieka w ciężkich i regularnie powtarzanych pracach.
Automatyczne systemy Pellon od ponad 20 lat w Polsce
Urządzenia Pellon nie są nowością na polskim rynku. Jak informował przedstawiciel firmy, pracują w krajowych oborach od ponad dwóch dekad. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych zastosowań są automaty do zadawania paszy treściwej montowane w oborach uwięziowych. Według Grzegorza Kędzierskiego w polskich gospodarstwach działa znacznie ponad 100 urządzeń firmy, choć podczas wystąpienia nie wskazał ich dokładnej liczby. Przez lata zmieniała się przede wszystkim elektronika i oprogramowanie sterujące systemami.
Małe i częste porcje zamiast jednorazowego zadawania paszy
Jedną z istotnych cech automatycznego żywienia jest możliwość częstego dostarczania zwierzętom niewielkich ilości świeżej paszy. Takie rozwiązanie ma stymulować jej pobranie, a według przedstawiciela Pellon może przekładać się na zdrowotność zwierząt, wydajność mleczną, a w przypadku bydła opasowego również na przyrosty. Kędzierski porównał sposób działania nowoczesnego systemu żywienia do rozwoju układów dostarczania paliwa w silnikach. Zamiast jednego, jednakowego rozwiązania dla wszystkich zwierząt system pozwala dostarczać określonej grupie żywieniowej odpowiednią porcję paszy w konkretnym czasie. Oznacza to możliwość bardziej precyzyjnego dopasowania żywienia do poszczególnych grup znajdujących się w oborze.
Automatyzacja nie tylko dla największych gospodarstw
Przykład szwajcarskiej obory pokazuje możliwości najbardziej rozbudowanych systemów, jednak automatyczne zadawanie paszy czy ścielenie nie musi być rozwiązaniem przeznaczonym wyłącznie dla największych ferm. Takie technologie mogą być szczególnie istotne w gospodarstwach, w których problemem staje się dostępność pracowników i konieczność ograniczenia czasu poświęcanego na codzienne, powtarzalne czynności. Kluczowe jest jednak właściwe dopasowanie systemu do konkretnego gospodarstwa. Jak podkreślał Grzegorz Kędzierski, celem powinno być takie zestawienie dostępnych rozwiązań, aby rzeczywiście poprawiały efektywność oraz komfort pracy, zamiast instalowania możliwie najbardziej rozbudowanego systemu bez uwzględnienia realnych potrzeb gospodarstwa.